| jack-the-brujah blog - archiwum: Burnout... |
![]() Strona główna |
Burnout... Po asfalcie snują się spaliny podświetlone wstecznymi światłami. Wypolerowane felgi lśnią w świetle latarni. Pod maską trzysta koni mechanicznych uśpionej mocy czeka na rozkaz. Drobną stopą w czerwonym sportowym bucie łagodnie naciska pedał gazu, mrużąc oczy z rozkoszy, która zawsze ją przepełnia kiedy czuje przez skórę wibracje olbrzymiego ośmiocylindrowego silnika. Pomruk przeradza się w zawodzenie, a zaraz potem w skowyt. Strzałka obrotomierza sięga czerwonego pola. Szybkie spojrzenie orzechowych oczu pada na przeciwnika pewnego własnego zwycięstwa. Starter opuszcza flagi. Lewa stopa gwałtownie cofa się na sprzęgle jakby pedał właśnie stał się bardzo gorący. W powietrzu zawisa znajomy zapach palonej gumy. Sto dziesięć oktanów płynnej energii gna do cylindrów z prędkością dźwięku, łopatki turbin zaczynają wyć. Tona metalu wyrywa do przodu, szybciej niż oddech osiągając sto kilometrów na godzinę. W połowie trasy dziewczyna wciska przycisk uwalniający do silnika schłodzony podtlenek azotu. Czuje przyjemne kopnięcie w plecy, kiedy bardzo szybko pędzące auto przyspiesza jeszcze bardziej. Prędkościomierz sięga do dwusetki, w chwili gdy czerwony Camaro wpada na metę, wyprzedzając o pół maski czarne Porche. Jack odciągnęła hamulec ręczny i skręciła kierownice o piętnaście stopni, obracając auto przodem do linii startu. Z wnętrza Porche'a dobiegały głośne przekleństwa. jack-the-brujah 2006-04-25 17:09:35 skomentuj (3) |
|